wtorek, 9 lipca 2013

7 dni w lipcu - za oknem

Hej Kochane, dziś drugi dzień wyzwania Uli Phelep.

Za moim oknem: wieżowiec, parking, plac zabaw, mnóóóstwo zieleni i... pelargonia.



Pelargonię kupiłam w Biedronce chyba w maju, nie dam sobie ręki uciąć i potraktowałam ją tak, jak zwykle traktuję doniczkowe żyjątka: sprawdzam, czy to-to słońce lubi, czy cień, ustawiam to-to tak, jak lubi, podlewam tak, jak lubi i już. Nie bawię się w odżywki, w przesadzanie, w rozmawianie z kwiatkami, bez przesady. Zakwitnie - to fajnie. Wysuszy się, zgnije albo coś to-to zeżre - trudno, wyrzucę, nie będę płakać.

I o dziwo... Pelargonia zakwitła! I wciąż coś tam się czerwieni na nowo. Chyba się polubiłyśmy.

Takie moje małe radości: czerwona pelargonia, dzisiejsze naleśniki z dżemem jeżynowym, poukładane na nowo koszulki w szafce... Tylko poza tym niemoc mnie ogarnia, jak pomyślę o swojej pracy licencjackiej. Wczoraj miała być podpisana, dziś złożona do dziekanatu, ale NIE, podpisu nie dostałam, bo JESZCZE MAŁO, jeszcze jakieś poprawki, a ja mam dosyć, ja chcę mieć już spokój! Szlag mnie trafia, jak po raz kolejny kroczę wydziałowym korytarzem z kolejną wersją pracy, mając świadomość, że są wakacje. Ech. Dziś i jutro czekają mnie więc kolejne godziny spędzone przed komputerem. A praca, pod względem liczby stron, powoli wkracza na grunt pracy magisterskiej - pomijam fakt, że inne prace w naszej grupie seminaryjnej już wybiegły poza maksymalną ilość stron magisterki, bo ciągle MAŁO, MAŁO!

Wyżaliłam się, idę pisać. Dobrego dnia.

6 komentarzy:

  1. Widzisz...masz nową koleżankę Pelargonię ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mam pelargonie za oknem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój stosunek do kwiatków jest taki sam! Wiele już pozbawiłam życia przez swoje zapominalstwo. Biedne usychały... Na szczęście chyba się poprawiam bo mój najnowszy kwiatek ma się od kilku miesięcy bardzo dobrze i nawet zaczął znowu kwitnąć:). Trzymam kciuki za pisanie pracy! Oby pisała się szybko, żebyś mogła już zacząć wakacje :)!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w domu mam tylko bambusa- podlewać trzeba raz na miesiąc! Inaczej by nie przeżył chyba ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz motywuje mnie do pracy! Dziękuję! :-)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...