Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Twórczy weekend. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Twórczy weekend. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 kwietnia 2014

Twórczy weekend #11: W dniu ślubu


Cześć!



Jest 13 kwietnia, co oznacza, że od 10 dni mój ukochany R. jest w Polsce :-) Do samotności przyzwyczajałam się długo, a było to przyzwyczajenie gorzkie i jedynie częściowe. A teraz tak nagle wszystko stało się normalne, codzienne, najpiękniejsze. Bo ja uwielbiam naszą codzienność.

Ale czas zakończyć te prywatne wynurzenia :P Chcę Wam dziś pokazać trzy kartki, które zrobiłam wczoraj. Wszystkie ślubne.






















Z kartek jestem zadowolona :-) A najbardziej podoba mi się ta z klamerkami. Jak widać - nie lubię tradycyjnych rozwiązań. Elegancja (ani w kartkach, ani w ubiorze) zdecydowanie nie jest w moim stylu.


Kończę! Bo przede mną jeszcze trochę rzeczy do zrobienia, a jutro wstaję około czwartej i jadę do mojego rodzinnego Łasku :-)

niedziela, 23 marca 2014

Twórczy weekend #10: kreatywność wyzwolona. Florystyka!

Cze-eść ;*


Co za weekend!
Skończyłam właśnie drugi dzień zajęć na florystyce. Jest cudownie! Wiele osób, które do szkolnej ławy wróciły po latach, odczuwało zmęczenie już po pełnej wrażeń sobocie. Moja ręka jeszcze się od pisania nie odzwyczaiła, więc jedyne zmęczenie, jakie odczuwam ja, ma swoje źródło w zbyt krótkim śnie. Natomiast psychicznie czuję się naładowana energią i pomysłami.

Przypomniałam sobie, jak bardzo lubiłam w szkole podstawowej i gimnazjum plastykę. Nie byłam nigdy dobra w rysowaniu, serio. Ratowała i ratuje mnie moja cierpliwość, i fakt, że rysować po prostu lubię. Rysować, malować, tworzyć. Podobnie jest ze scrapbookingiem, cardmakingiem, szydełkowaniem. Nie mam zdolności, talentu. Ale mam cierpliwość, ogromną chęć i potrzebę tworzenia.

Dziś przez trzy godziny zajęć rysowałam. Kartka z bloku technicznego, ołówek, kredki. Temat: kompozycja florystyczna w kole. Kurczę, ile to mi sprawiło przyjemności! Z efektu jestem i nie jestem zadowolona. Jestem, bo dałam z siebie wszystko. Nie jestem, bo choćby do zwykłej poprawności mojemu rysunkowi daleeeko. Ale pokażę Wam go. Bo samo tworzenie sprawiło mi mnóstwo frajdy - tak dawno nie rysowałam  czegoś więcej, niż bazgroły w zeszytach!




A wykonywanie kompozycji florystycznych to już istna bajka. Oczywiście wszystko jest duuużo trudniejsze, niż się wydaje, kiedy kupujemy bukiety w kwiaciarni. Dziś dostaliśmy wolną rękę i ze wszystkiego, co znaleźliśmy w pracowni, mieliśmy wykonać dowolną kompozycję. Tylko roślin malutko było, no i wszystkie już wymęczone po dwóch dniach ćwiczeń. Użyłam trzech goździków i dwóch gałązek eukaliptusa. Zrobiłam też takie kółka... z takiego czegoś... :D Powstał bukiecik, który teraz chętnie bym rozmontowała i zrobiła jeszcze raz, zrobiłabym większe kółka z takiego czegoś, ale nieważne! Ważne, że to mój pierwszy bukiecik :D I za rok wrzucę jego zdjęcie ponownie, zaraz obok zdjęcia kompozycji, którą wykonam na egzaminie - zobaczymy, czy zrobię jakieś postępy :D





Podsumowując: sądzę, że szkoła policealna to był bardzo dobry wybór, bo takiego zastrzyku energii dawno nie dostałam. Mam teraz głowę pełną pomysłów. Pewnie większości z nich nie byłabym w stanie zrealizować, ale mam jeszcze duuużo czasu na naukę :-) A i chęci mi nie brakuje!

niedziela, 2 marca 2014

Twórczy weekend #8: Wszystko naraz!

Cześć!

Nawet nie wiecie, jak się cieszę, że mogę sobie wreszcie posprzątać! W środę zaliczyłam poprawkę (ledwo ledwo, ale się udało :P), w czwartek już zaczął się semestr letni, ale w nowym planie mam wolne piątki i poniedziałki, więc pierwszy raz od początku stycznia mam aż cztery dni wolnego. Sesja się ciągnęła i ciągnęła... zaniedbałam mieszkanie, zaniedbałam siebie - nie jadłam zbyt zdrowo, nie ruszałam się za często. Ale już koniec! Nowy semestr, nowe postanowienia. A już za miesiąc i jeden dzień wraca mój Kochany, za którym strasznie, ale to strasznie tęsknię...

Żeby zmotywować się do systematycznego notowania na zajęciach, ozdobiłam sobie zeszycik - o tak:



Już nie będę narzekać na aparat, żeby nie zanudzać...


Poza tym szydełkuję, mam trochę rzeczy do wydziergania. Część z konieczności, część dla zabawy :-)

No i zjadłam dziś pyszne śniadanko. Pancakes! Przepis znajdziecie u Agaty. W domu aż pachniało goframi! Do naleśników dżem brzoskwiniowy i jeżynki z Mamusiowego słoika... Pychotka.



Tak więc weekend upływa mi na jedzeniu, sprzątaniu, klejeniu, szydełkowaniu, ogarnianiu siebie samej po męczącej sesji... Serio, drugi stopień studiów, miało być już lekko i przyjemnie, a okazało się, że to była dla mnie najgorsza, najbardziej wyczerpujące sesja egzaminacyjna. Ale przetrwałam.


Uciekam do odkurzania. Dobrej niedzieli!


sobota, 22 lutego 2014

Twórczy weekend #7: skromnie, bo nauka

Cykle od jakichś dwóch miesięcy prowadzę nieregularnie, bo sesja. Męczę się z zaliczeniami właściwie od początku stycznia i mam już dosyć. Przede mną poprawka w ostatnim możliwym terminie, czyli w środę. Będzie rzeźnia, ale może dam radę. A już dzień później zaczynam semestr letni...

Mam ostatnio straszną ochotę coś pokleić, zrobić kartkę, tag, cokolwiek, ale czas mi na to nie pozwala. Po środzie na pewno usiądę nad papierkami! Na razie w wolnych chwilach męczę szydełko, bo nie robi tego całego ścinkowego bałaganu :-) Dziś twórczy weekend skromny. W tym tygodniu wyszydełkowałam dwie czapki - zdjęcie tylko jednej, bo nie miałam okazji sfotografować drugiej. Czy ja już mówiłam (na przykład milion razy), że mam dosyć swojego aparatu w telefonie i poproszę wielkanocnego baranka czy innego zająca o wymarzoną cudną lustrzaneczkę?




To moja czarna czapka. Druga - niemal identyczna - jest ciemnoszara i należy do Mamy.


Teraz robię jeszcze proste getry, ocieplacze na nogi, na życzenie Babci. Tak to już jest w mojej rodzinie, że ja dziergam dla Mamy i Babci, a nie odwrotnie :P


A dziś Dzień Myśli Braterskiej! Dzień ważny dla każdego harcerza :-) Udało mi się nawet świętować na hufcowym świeczkowisku, gdzie miałam okazję spotkać dawnych i niedawnych znajomych i przyjaciół.


Tymczasem idę sobie... nie, nie do nauki, a spotkać się z tymi dawnymi i niedawnymi znajomymi i przyjaciółmi - tym razem w mniej oficjalnych okolicznościach ;-) Dobrze jest czasem odwiedzić rodzinne miasto! A już pojutrze do Szczecina...

niedziela, 26 stycznia 2014

Twórczy weekend #6: 3 razy S

Czyli serwetka, sny i scrap.
Po kolei:


Zrobiłam serwetkę




Zrobiłam mały śnieżynkowy łapacz snów na bazie do bransoletki



Zrobiłam zimowego scrapa



Konieczność pstrykania zdjęć telefonem irytuje mnie coraz bardziej...

LO-sa zgłaszam na śniegowe wyzwanie Piątku Trzynastego.



Dobrej niedzieli!

sobota, 11 stycznia 2014

Twórczy weekend #4

Hej ho!

Dziś zinterpretuję tematy z piątego i szóstego dnia wyzwania fotograficznego na blogu Sen Mai, a jednocześnie poczęstuję Was czwartą edycją mojego Twórczego weekendu. Tematy z wyzwania pięknie mi się komponują z cyklem :-)

A zatem...




Minimalizm jest dla mnie gustowną oszczędnością w formach, kształtach, kolorach i ich połączeniach. Taką oszczędnością, która sprawia, że to, co nas otacza i to, co w nas siedzi, staje się jeszcze bogatsze.

Na tym brzydkim ciemnym zdjęciu (z ostatniej chwili: mój aparat jest gdzieś między Pakistanem a Indiami) widzicie półeczkę przy wejściu do naszego mieszkanka. Nie będę oszukiwać, że w całym mieszkaniu jest tak minimalistycznie :P W każdym razie to połączenie dwóch kolorów, niezawodnych bieli i czerni, a także prostych kształtów, daje efekt, jaki lubię. Jest ładnie i funkcjonalnie, i tak właśnie ja widzę minimalizm. Nie tylko we wnętrzach, ale też w szafie czy w organizacji własnego czasu.

W ramach cyklu: koszyczek na klucze. Zrobiłam go szydełkiem z home-made zpagetti. W skrócie: koszyczek powstał ze starego T-shirtu mojego chłopaka :-)






Zebrałam na stoliku to, czym zajmuję się lub chcę się zająć podczas tego weekendu. Mamy tu szydełkowanie, a w jego ramach między innymi ukończenie serwetki, którą zaczęłam robić dwa czy trzy tygodnie temu. Mamy też stempelki, które oznaczają, że chyba sobie scrapnę. No i mamy kalendarz, który uzupełniam kolejnymi zaliczeniami i egzaminami, a także książki, które pomagają mi ogarnąć magisterkę. Aha! Jest też pomarańcza, którą jeszcze dziś wykorzystam przy robieniu sernika na zimno!

Weekend mam więc wypełniony po brzegi rzeczami, które chcę zrobić... i może nawet mi się to uda.

A jeśli chodzi o szydełkowanie, to ostatnio tonę w babcinych kwadratach. Powyższa serwetka tworzy się na bazie granny's square. Powoli pracuję nad narzutą, robię też poduszkę. Niestety już mi się włóczki pokończyły i chwilowo robota stoi.






A dziś z jutowego sznurka i włóczki otrzymanej z czarnego T-shirtu zrobiłam podstawkę pod garnek :-)  Oczywiście też kwadratową :-P Niestety zdjęcia mi takie parszywe wyszły, ze kiedy indziej ją pokażę.


Życzę Wam dobrego wieczoru! I uciekam robić sernik.

niedziela, 29 grudnia 2013

Twórczy weekend #3 - święta z wypiekami + Tydzień pod hasłem... #5

Cześć!

W minionym tygodniu trochę mi się upiekło ;-) Niestety Mamowy piekarnik umarł, więc wszystko musiałam robić w prodiżu. Na szczęście czekoladowe babeczki nie są zbyt wymagające...



...a i drożdżowa babka nie była kapryśna :-)



Była jeszcze druga babka, mniejsza, z polewą czekoladową, ale nie dała się sfotografować. Może to i dobrze, bo przez aparat w telefonie już mnie coś trafia...
A babeczki są w papilotkach, które dostałam od wspaniałego mikołaja w ramach mikołajkowej akcji Marysi :-)

Poza tym, że piekłam słodkości, ubrałam choinkę, ale też zrobiłam malutki, skromny świąteczny wieniec. Chciałam, żeby był jak najprostszy:



A poza tym, że piekłam, ubrałam choinkę i zrobiłam malutki wieniec, to jeszcze wróciłam do tego, od czego zaczęłam ten rok, i co - w dużym uproszczeniu - przyczyniło się do założenia tego bloga. Małą zapowiedź przyszłego Twórczego tygodnia znajdziecie na Facebooku.


Już za chwileczkę, już za momencik nowy tydzień. Chcę, by każdy jego dzień upłynął mi pod hasłem...



Życzę Wam tego samego! ;-)
Dobrej nocy i dobrego tygodnia.

niedziela, 22 grudnia 2013

Twórczy weekend #2 - kartki terapeutyczne

Poniższe kartki nie są superperfekcyjne. Nie o to w nich chodzi. Zrobiłam je tuż po wyjeździe R., by zająć się czymś, co wymaga skupienia. By nie myśleć. Są to więc moje kartki terapeutyczne ;-)

Za jakość zdjęć odpowiada mój telefon. Aparat jest obecnie w Maroko.






Pozdrawiam Was cieplutko i tym, którzy przygotowują się do świąt życzę spokojnych przygotowań ;-) Aha! Pogoda jest wspaniała <3 5-10 stopni w grudniu, żadnego śniegu: BAJKA!

sobota, 7 grudnia 2013

Twórczy weekend #1 + co nieco o motywacji

Będzie o motywacji. Mojej własnej. Potrzebuję czegoś, co pozwoli mi systematycznie dodawać notki. Bo nie w tym rzecz, że nie mam pomysłu czy ochoty - po prostu jestem rozleniwiona i niezorganizowana. Stwierdziłam - oczywiście dzięki obserwowaniu Waszych blogów - że idealnym sposobem na zorganizowanie swojego bloga są cykle.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...