niedziela, 29 grudnia 2013

Twórczy weekend #3 - święta z wypiekami + Tydzień pod hasłem... #5

Cześć!

W minionym tygodniu trochę mi się upiekło ;-) Niestety Mamowy piekarnik umarł, więc wszystko musiałam robić w prodiżu. Na szczęście czekoladowe babeczki nie są zbyt wymagające...



...a i drożdżowa babka nie była kapryśna :-)



Była jeszcze druga babka, mniejsza, z polewą czekoladową, ale nie dała się sfotografować. Może to i dobrze, bo przez aparat w telefonie już mnie coś trafia...
A babeczki są w papilotkach, które dostałam od wspaniałego mikołaja w ramach mikołajkowej akcji Marysi :-)

Poza tym, że piekłam słodkości, ubrałam choinkę, ale też zrobiłam malutki, skromny świąteczny wieniec. Chciałam, żeby był jak najprostszy:



A poza tym, że piekłam, ubrałam choinkę i zrobiłam malutki wieniec, to jeszcze wróciłam do tego, od czego zaczęłam ten rok, i co - w dużym uproszczeniu - przyczyniło się do założenia tego bloga. Małą zapowiedź przyszłego Twórczego tygodnia znajdziecie na Facebooku.


Już za chwileczkę, już za momencik nowy tydzień. Chcę, by każdy jego dzień upłynął mi pod hasłem...



Życzę Wam tego samego! ;-)
Dobrej nocy i dobrego tygodnia.

poniedziałek, 23 grudnia 2013

niedziela, 22 grudnia 2013

Twórczy weekend #2 - kartki terapeutyczne

Poniższe kartki nie są superperfekcyjne. Nie o to w nich chodzi. Zrobiłam je tuż po wyjeździe R., by zająć się czymś, co wymaga skupienia. By nie myśleć. Są to więc moje kartki terapeutyczne ;-)

Za jakość zdjęć odpowiada mój telefon. Aparat jest obecnie w Maroko.






Pozdrawiam Was cieplutko i tym, którzy przygotowują się do świąt życzę spokojnych przygotowań ;-) Aha! Pogoda jest wspaniała <3 5-10 stopni w grudniu, żadnego śniegu: BAJKA!

piątek, 20 grudnia 2013

Candy u Groszka

Hej Misiaki,

dziś ostatni dzień, by stanąć w kolejce po śliczną kosmetyczkę u Werki. Oczywiście chciałam dodać baner do bocznej szpalty, ale coś mi nie działa - dodaję więc w poście.



Dobrego wieczoru i weekendu!

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Tydzień pod hasłem... #3


To tak w nawiązaniu do wczorajszego posta z moją listą twórczych postanowień :-)



Dziś w Szczecinie jest słonecznie! To chyba dobra wróżba na cały tydzień.

Dobrego dnia i tygodnia!

niedziela, 15 grudnia 2013

Weekend bez cyklu // co robić, żeby nie zwariować

Cześć, dzielne blogerki ;*

Ja też staram się być dzielna. Sporo łez już wylałam i pewnie jeszcze sporo przede mną. Na razie czas niemiłosiernie się wlecze, nie minął nawet tydzień od wyjazdu R., a ja się czuję, jakbym wieki siedziała sama w naszym M1.

W ten weekend nie podzieliłam i nie podzielę się już z Wami niczym, co stworzyłam. Ale stworzyłam. Kilka kartek. I kilka innych rzeczy tworzyć zaczęłam. Robię przerwę w cyklu z dwóch powodów:

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Tydzień pod hasłem... #2

Słowa na dziś, słowa na ten tydzień. Do wyjazdu R. jeszcze dwa dni... a ja staram się myśleć o tym, co jest i co będzie dobre. Staram się nie bać nadchodzących chwil.


sobota, 7 grudnia 2013

Twórczy weekend #1 + co nieco o motywacji

Będzie o motywacji. Mojej własnej. Potrzebuję czegoś, co pozwoli mi systematycznie dodawać notki. Bo nie w tym rzecz, że nie mam pomysłu czy ochoty - po prostu jestem rozleniwiona i niezorganizowana. Stwierdziłam - oczywiście dzięki obserwowaniu Waszych blogów - że idealnym sposobem na zorganizowanie swojego bloga są cykle.

piątek, 15 listopada 2013

Czerwone wisienki

Wczoraj nie znalazłam czasu na dodanie zdjęcia. Tematem czwartego dnia wyzwania Uli był kolor czerwony. A ja mam taką ładną czerwoną łyżeczkę do cukru:



środa, 13 listopada 2013

wtorek, 12 listopada 2013

Pielęgnuj związek. Nawet w listopadzie!

Dziś w wyzwaniu Uli pokazujemy, z czym kojarzy nam się listopad.



...codziennym, pełnym niepokoju zerkaniem na termometr. Temperatury coraz niższe, a w tle drzewa coraz mniej zielone. Bardzo nie lubię zimy!

poniedziałek, 11 listopada 2013

Dziś jestem...

...leniwa.


Zbyt leniwa, by się nie wylegiwać na kanapie; zbyt leniwa, by zrobić lepsze zdjęcie. Taki dzień. Za dużo wina wczoraj było ;-) Leżę w wyciągniętych dresach, oczy mam otwarte na tyle, na ile mi pozwalają...

niedziela, 27 października 2013

Warto czytać

Ostatnio staram się dużo czytać. Wynika to i z chęci, i z konieczności. Nie mam jednak kompletnie ochoty (a może i czasu...?) na beletrystykę. Mam do przeczytania kilka książek związanych z tematem mojej pracy magisterskiej. Zaczytuję się i odkrywam, że ta tematyka naprawdę mnie kręci :-)


O swoich studiach mogłabym powiedzieć wiele złego, ale też nie będę odbierać im zasług - nauczyły mnie kilku rzeczy. Na przykład krytycznego czytania (i wybierania książek). Kiedyś pochłaniałam książki i każdy autorski głos uważałam za słuszny, a kiedy dochodziło w różnych pozycjach do ścierania się poglądów, to nie do końca wiedziałam, jak sobie z tym poradzić.

Poza tym, że na nowo nauczyłam się czytać, przez ostatnie trzy lata w pewien sposób poszukiwałam siebie i swojego światopoglądu, i w tym momencie z pewnością w głosie mogę mówić o tym, kim jestem, jakie mam poglądy, a jednocześnie nie zależy mi na tym, by kogokolwiek do nich przekonywać. Oczywiście, że w najbliższych latach pewnie wiele rzeczy jeszcze się zmieni, wiele się ukształtuje, ale to, kim jestem dziś, a właściwie świadomość tego, kim jestem, to fundament pod osobę, którą będę za kilka, kilkanaście i kilkadziesiąt lat.

Nie chcę tutaj, na tym blogu, zajmować się moim i cudzym światopoglądem; nie chcę kłótni o sprawy abstrakcyjne, jak wiara czy polityka. Uważni wyczytają moje poglądy między wierszami blogowych wpisów.

Wracając do książek - obecnie czytam Milczącą obecność Elżbiety Adamiak. A czytam tak:


Każda kolorowa karteczka to miejsce, w którym apogeum osiągnęła moja irytacja poglądami autorki. A irytacja działa na mnie inspirująco i każda polemika z autorką zawarta w skrócie na każdej z karteczek będzie miała swoje rozwinięcie w mojej pracy ;-)

Warto czytać, moje drogie - nie tylko beletrystykę!

Tymczasem idę... nie, nie czytać. Gotować :P

Dobrej niedzieli! I pochwalcie się, co ostatnio przeczytałyście! ;*

poniedziałek, 14 października 2013

Lżej. A o polonistach - ciężej

Hej, czytaczki :) Stęskniłyście się? Bo ja bardzo! Dziś będzie na pisząco.

O staraniach
Ostatnio jest mi lżej. Podjęłam decyzję, która sprawiła, że czuję się lepiej. Poza tym - piszę trochę. Użytecznie. No i zaczęły się zajęcia, niektóre z nich wybitnie nudne, a to sprzyja pisaniu rzeczy nieużytecznych - wierszy w zeszycie :D Przyzwyczajam się do nowego roku akademickiego i staram się być kreatywna, choćby w najdrobniejszych sprawach. Staram się też być zorganizowana, co wychodzi mi lepiej, niż dotychczas, ale i tak jeszcze wiele mi do osiągnięcia planowanego poziomu systematyczności brakuje.
Układam też sobie w głowie temat pracy magisterskiej. Bardzo się nadenerwuję przy jej pisaniu, ale robię to świadomie :-)

O języku, o studentach
W ubiegłym tygodniu odbyło się w Szczecinie IX Forum Kultury Słowa. Takie językoznawcze święto. Wiecie, Bralczyk, Markowski, Dunaj i inne znamienitości. Dla mnie bomba, no co tu dużo mówić, może nie będzie to zbyt poprawne, ale... KRĘCI MNIE TO :D Byłam, słuchałam, zachwycałam się i... rozglądałam. Wokół mnie sami doktorowie, profesorowie. I garstka studentów, w tym zaledwie kilkoro z mojego roku. A zwolnieni z zajęć byliśmy tego dnia właśnie po to, by mieć możliwość wzięcia udziału w tej konferencji.

Staram się nie oceniać, naprawdę. Chciałabym tylko powiedzieć głośno: nie rozumiem. Dla studenta polonistyki, szczególnie tego zainteresowanego językiem, takie nazwisko jak Markowski mówi samo za siebie. I ja tu nie mówię o Grzegorzu. Dla mnie możliwość usłyszenia na żywo wygłoszonego przez niego referatu i poczucia klimatu tego językoznawczego towarzystwa była rajcująca sama w sobie. I to wydawało mi się takie naturalne, spodziewałam się, że spotkam na miejscu wielu znajomych.

Wiem, że nie każdego to kręci, wiem! Ale nie rozumiem takiej totalnej ingorancji. Tylko że ja jestem z innej epoki, to fakt; ja wielu rzeczy współczesnych nie rozumiem.

Obietnice
Znów muszę coś obiecać, ale nie Wam, o nie, z tym koniec; teraz obiecam samej sobie. Że pisać tu będę. Że tworzyć będę, bo dawno nad papierkami nie usiadłam, a potem pokazywać stworzone. I że pisać będę też dla siebie, a może i dla potomnych, rzeczy większe, bo mi się wymarzyło już dawno, bo wciąż zaczynam i zmieniam koncepcję, nie kończę. Ale ostatnio więcej czytam, a żeby pisać, to trzeba czytać, to inspiruje.

Nie trzymajcie za mnie kciuków, bo z takim trzymanym kciukiem nie da się już trzymać ani długopisu, ani ołówka, ani nożyczek, ani igły z nitką, ani nawet kleju w sztyfcie. A arcydzieło samo się nie stworzy ;-)

środa, 25 września 2013

Zmęczenie, spełnienie i proces tworzenia

Hej, twórcze kobietki!

Ostatnie dni minęły mi bardzo aktywnie. Weekend spędziłam sprzątając całe mieszkanie, no i udało mi się ogarnąć (dzięki za wsparcie! ;*) - uporządkowałam swoją twórczą witrynkę!



Witrynka, czyli to co mnie zmęczyło i dało satysfakcję

Wszystko ma teraz swoje miejsce; wiem, gdzie czego szukać i gdzie co odłożyć. Wczoraj robiłam kartki i cały ten scrapowy bałagan zniknął z biurka dużo szybciej, niż wcześniej!
Jak widać (lub nie), na samym dole znalazł się koszyk z przyborami do szycia i szydełkowania, obok niego koszyczek ze wszystkim, co służy do cięcia, dziurkowania i klejenia.
Na drugiej od dołu półce znajdują się moje gotowe prace scrapowe.
Wyżej - dwa koszyki; w jednym jest miszmasz ze wszystkiego, co może się przydać oraz z baz, w drugim znalazły się ścinki, te mniejsze dodatkowo włożyłam do kopert. Obok tych dwóch koszyków: kubek z pędzelkami i myjką, której również używam do malowania farbami, dwa opakowania kolorowego ozdobnego piasku (służy do tworzenia kompozycji ze świeczkami, suszonymi kwiatami itp., ale ja używam go czasem w inny sposób - wysypuję na klej, by został na kartce), a także malusieńki kosz na śmieci, którego używam na bieżąco podczas zabawy z papierem.
Na samej górze: RAJ! czyli scrapowe PAPIERY, pianki, różne kartony, kartki i tekturki. A obok szuflady z uporządkowanymi drobiazgami służącymi już tylko do ozdabiania prac.

Idealne przedpołudnie - przygotowania

Wczoraj miałam wolny dzień, a takie dni zaczynam zwykle leniwie: herbatą, śniadaniem, przeciąganiem się... Dopiero przed południem nadchodzi moment, w którym mam ochotę zrobić coś twórczego i tak też było wczoraj. Nigdy jednak nie wyjmuję ot tak tych wszystkich papierów - najpierw szukam inspiracji. A jak to robię? Oczywiście przeglądając blogi! Najlepiej popijając kawę...


(Tak, przeglądanie blogów zawsze zaczynam od swojego :D)

Tworzenie

Kiedy znajdę inspirację, wyciągam wszystkie papiery, przybory i przydasie, i jak szalona: tnę, strzępię, kleję, kombinuję. Wczoraj wykombinowałam dwie kartki ślubne - dziś pokażę Wam jedną z nich:



A poza tym wszystkim, to się pochorowałam! Niech już włączą to ogrzewanie...
A, i candy u Rapakivi wygrałam, co mnie ucieszyło niesłychanie <3

czwartek, 19 września 2013

Home alone

Pierwsze wieczory w pustym mieszkaniu zawsze są nieznośne. Nie wiem, czym się zająć, czas mija powoli, jak krowa się wlecze, a ja tylko siedzę na kanapie bez sensu. Postanowiłam więc sfotografować wykonany ostatnio przeze mnie prościutki komplecik biżuterii, niestety przy sztucznym oświetleniu, więc ogólnie zdjęcie jest do kitu, no ale jest.


Teraz bym sobie chętnie poscrapowała, ale wszystko powyjmować z szafki trzeba, na biurko się z kanapy przenieść, obudzić się trochę... Ech, ileż to roboty! Nijak, nijak, nijak...

Może jednak uda mi się zmotywować i zrobić chociaż to, co planuję od dawna: porządek w mojej twórczej witrynce - trzymam tam wszystko, co potrzebne do szycia, scrapowania, szydełkowania. Chcę jeszcze przenieść tam moje biżuteryjne przydasie, bo na razie siedzą w kartonowym pudełku. Nie wiem, czy pokażę zdjęcie before, bo jest tam naprawdę paskudnie, ale after na pewno się pochwalę (o ile się zmotywuję i zadziałam!).

Trzymajcie kciuki za moje ogarnięcie ;-*

środa, 18 września 2013

Wspaniałe candy na blogu Meresanth Krafts

Wpadam na chwilkę, by poinformować Was o candy, jakie zorganizowała dla nas Meresanth:


Do przygarnięcia są naprawdę piękne rzeczy, dzięki którym można stworzyć jeszcze piękniejsze projekty :-)


Pozdrawiam serdecznie i lecę szykować się do pracy!

poniedziałek, 16 września 2013

Jestem, piszę, kartkuję

Hej, Kochane.

Znów była długa przerwa. Ja już nie będę obiecywać, że wracam z pełną parą, że regularne posty, że tworzyć będę i pokazywać Wam to, co stworzone. Ale proszę Was o trzymanie kciuków za moją systematyczność.

Co u mnie?
Pracuję. Dziś wstałam o piątej, taka godzina na co dzień dla mnie nie istnieje, więc od powrotu z pracy tylko leżę na kanapie. To jeden z tych siódmych dni, kiedy od konstruktywnej działalności samą siebie zwalniam.
Poza tym: z niepokojem czekam na październik, który będzie w tym roku zupełnie inny, niż dotąd. Właściwie każdy październik jest  inny od poprzedniego, ale w tym będę musiała pracować na trzy razy większych obrotach niż zazwyczaj i boję się, że przyjdzie mi podjąć trudną decyzję.
Ponadto: kartkuję. Jeśli już biorę się za papierki, to robię kartki. Nawet bez okazji (bo ta w końcu przyjdzie). Tworzenie kartek sprawia mi największą przyjemność.

Dodatkowo muszę przyznać, że strasznie mi smutno i zła jestem na samą siebie, że się zorganizować nie mogę i spotkać z osobami, na których mi zależy i którym to obiecałam. Ja naprawdę nie powinnam już niczego nikomu obiecywać.

Jest troszkę nijak.


Pokażę Wam jednak - dla zmiany nastroju - kartkę, którą zrobiłam dwa dni temu na prośbę koleżanki. Z kartki jestem zadowolona, ze zdjęcia nie - światło słabe, a ja nie miałam ochoty na zabawy w fotografa, więc i kolory minimalnie przekłamane :<


No i last but not least: witam serdecznie nowych obserwatorów! Bardzo się cieszę, że mimo mojej rzadkiej tu ostatnio obecności zechcieliście być na bieżąco z moim blogiem ;-* Zapraszam Was również do polubienia mojej strony na facebooku - link znajdziecie po prawej stronie.

Aha, chciałabym jeszcze szczerze, z uśmiechem podziękować osobom, które obdarzyły mnie ostatnimi dniami zaufaniem i zleciły mi przygotowanie kartek okolicznościowych!


Ściskam mocno, dobrego wieczoru!

niedziela, 25 sierpnia 2013

Szmaragdowe

Byliśmy w maju na spacerze w Puszczy Bukowej. Jest tam pięknie, uwielbiam takie miejsca. A Jezioro Szmaragdowe już zupełnie przypadło mi do gustu, może być nad nim niesamowicie magicznie...



Przypomniało mi się o tym miejscu przez... scrapbooking :-) Scrapgangsterki rzuciły blogerkom wyzwanie stworzenia czegoś innego niż kartka z użyciem czegoś błyszczącego, natomiast Craft-Szafa zażyczyła sobie zainspirowania się w pracy wodą. Pięknie mi się te dwa wyzwania w głowie połączyły i tak powstał... nie, nie Chocapic, ale mój pierwszy tag:


Nigdy dotąd nie pracowałam nad tak małą formą. Z efektu nie jestem zadowolona tak, jakbym chciała, ale sądzę, że nie jest - jak na pierwszy raz - na tyle źle, bym nie mogła mojego maleństwa pokazać :-) No chyba, że jest, to sprowadźcie mnie na ziemię :D
Najbardziej podobają mi się kolory i ten bajkowy klimat...


Czymś błyszczącym na mojej pracy są przede wszystkim gwiazdki. Poza tym delikatnie połyskują organza, perełki, ozdoby do paznokci i zrobiona dziś przeze mnie mgiełka z farby plakatowej ;-)

Tag zgłaszam oczywiście na oba wyzwania.

Życzę Wam dobrego wieczoru, a sama chyba jeszcze coś powyklejam, mam dziś na to ogromną ochotę!

sobota, 24 sierpnia 2013

Pocztówka niestandardowa

Hej! ;*

Biorę udział we wspaniałej akcji Marysi z bloga art attack {be inspired} - Pocztówka z wakacji. W tym roku wakacje spędziłam w domu, ale nie przeszkodziło mi to w przygotowaniu kartki, która tak się prezentuje:


Pocztówkę zgłaszam jednocześnie do wyzwania #35 na blogu inspiracje.scrap.com.pl. Do przygotowania kartki ze sklepu sklep.scrap.com.pl wykorzystałam:
- papier Chatka na weekend - Zasłonka,
- papier Chatka na weekend - Podusia,
- papier Oct. 31 - Spooks,
- turkusowy tusz pigmentowy Latarnii Morskiej,
- taśmę ażurową, której nie widzę teraz w sklepie,
- domki z tekturki.


Pozdrawiam jeszcze wakacyjnie! :-)

środa, 21 sierpnia 2013

c&s: love, hugs, kisses

Krótko i na temat: Przygotowałam kartkę na wyzwanie clean&simple w Diabelskim Młynie.






Zdjęcie nieudane :< Zabrakło światła i weny.

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę dobrej nocy!

piątek, 16 sierpnia 2013

Kartkowo-kółeczkowo :-)

Zbliżają się urodziny mojej Babci. Przygotowałam dla niej kartkę inspirowaną wyzwaniem Scrapgangu - koła, kółka i kółeczka.

Kółka na mojej pracy:
- wycięte z papieru,
- odciśnięte własnoręcznie zrobionym stemplem z guzika,
- białe na zielonej tkaninie.

Kółeczka na mojej pracy:
- groszki na dwóch rodzajach papieru,
- samoprzylepne perełki,
- ćwieki,
- kolorowe groszki na taśmie klejącej,
- wycięte na taśmie imitującej koronkę.




Ściiiskam Was mocno i życzę twórczego wieczoru! ;*

czwartek, 15 sierpnia 2013

Miniprzetwórnia

Hej! <3

Pisząc ostatni post miałam nadzieję, że nie będzie po nim tak długiej przerwy. Jednak się nie udało. Wróciłam do Szczecina, zaczęłam pracę i dni mijają mi teraz bardzo, ale to bardzo szybko...
Na szczęście teraz mam kilka dni wolnego i powoli realizuję swój plan, czyli... robię przetwory! Ilości naprawdę minimalne, bo dopiero zaczynam, bo to na próbę, bo owoce i warzywa - choć rosną na drzewach - to jednak kosztują :D

Zrobiłam konfiturę brzoskwiniową z użyciem Konfiturexu, a mój R. zrobił pikantne ogórki z papryczką chili, pieprzem cayenne i czosnkiem. Dziś planuję zamknąć jeszcze dwa słoiczki brzoskwiniowego musu, a jutro kupię jakieś inne owoce i pomyślimy :-)
Zrobiłam też kapelutki na słoiki. Są to po prostu kółka wycięte z papierowych torebek. Napisy wystemplowałam.

Czas na porcję owoców, warzyw i zdjęć:






Jeden słoiczek konfitury już otwarty. Brzoskwinki są pyszne, mięciutkie, będą idealne do naleśników!

Dobrego popołudnia, Kochane :-)

środa, 24 lipca 2013

Naprawdę nie dzieje się nic?

Hej,
dawno tu nie zaglądałam - tu, czyli do formularza, za pomocą którego dodaje się nowe posty. Bo na Wasze blogi - owszem, zaglądałam, jak zawsze.

Trochę się ostatnio wydarzyło i chyba potrzebowałam odpoczynku, ucieczki, teraz jest już dobrze, nabieram energii do dalszego tworzenia; jeszcze nie jest to maksimum możliwej do osiągnięcia przeze mnie energii, ale mocno oddaliłam się już od zupełnego energii braku.



Podsumuję ostatnie dni:
1. Obroniłam się na piąteczkę, zostałam przez szanowną komisję podczas egzaminu licencjackiego wychwalona, że ho, ho - piszę Wam o tym nie przez brak skromności, ale przez dumę, która wciąż mnie przepełnia.
2. Zrobiłam przepyszne racuszki, których zdjęcie miałam pokazać Wam już jakiś czas temu. Odsyłam do przepisu Agaty. Moje zmiany: jabłek nie kroiłam, starłam je na tarce o dużych oczkach; nie dodawałam rodzynek, bo ich nie lubimy; po usmażeniu pierwszej partii dodałam do ciasta więcej cukru; smażyłam na oleju słonecznikowym, bo po pierwszej partii rzepakowy się skończył.
3. Przyjechałam do Łasku, do Mamy.
4. Wypożyczyłam kilka książek i staram się czytać, choć przyznać muszę, że z książką w ręce szybko mi się teraz zasypia - czy te trzy lata studiów tak mnie do spania na książkach przyzwyczaiły?
5. Byłam na spotkaniu klasowym, na którym bawiłam się bardzo dobrze; spotkałam osoby, które ostatnio widziałam na maturze - i choć minęły zaledwie trzy lata od tamtego momentu, to wiele się u każdego zmieniło.
6. Zrobiłam dziś pyszny obiadek i niepyszny deserek.

To wszystko, co przychodzi mi do głowy. Za kilka dni wracam do Szczecina, by intensywnie szukać pracy.

A teraz mam do Was pytanie, które może mi pomóc w pewnym projekcie:
Zdarza Wam się pisać? Wiersze, opowiadania, a może jeszcze inne teksty - choćby do szuflady? A może chcecie pisać, lubicie to robić, ale nie macie czasu, pomysłu bądź motywacji? Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach!

Dobrej nocy.

wtorek, 16 lipca 2013

Historia pewnego rosołu

To będzie post o tanim jedzeniu. W końcu studentką jestem. A gotować lubię.

Zrobiłam więc rosół. Miało być tanio. Kupiłam - standardowo w Biedrze - ćwiartkę tylną z kurczaka, pęczek młodej włoszczyzny i makaron babuni. I zrobiłam z tego wielki gar pysznego rosołu, bo ja umiem zrobić naprawdę pyszny rosół. Jedliśmy rosół w niedzielę, jedliśmy rosół w poniedziałek (dla urozmaicenia: z jajkiem w koszulce, mniam!)...


...i we wtorek przyszedł czas na to, co nieuniknione: na POMIDOROWĄ. Wystarczyło zmiksować w blenderze (a co, mam blender, stać mnie) jednego pomidora (bo słoiki Mamusi z pomidorkami się skończyły :o), dodać tę papkę do rosołu razem z koncentratem pomidorowym, bazylią, solą i pieprzem. Procedura standardowa, zupa zjedzona. Oczywiście z ryżem, bo taka najlepsza.

Ale został KURCZAK. A trzeci dzień karmienia się na obiad płynami jakoś nas znudził, więc wymyśliliśmy SAŁATKĘ! Pożywną sałatkę, która była naszym drugim daniem.


Zrobił ją mój Luby, bo ja umiem robić pyszny rosół, a on - pyszne sałatki. Ale w sumie to razem umiemy wszystko zrobić pysznie.

Podziobał kurczaka z rosołu, do tego dodał ugotowany ryż, kukurydzę z puszki, czerwoną fasolę z puszki, jajko (ja kroiłam!), curry, sól, pieprz i nawet przyprawę do gyrosa, i mówię Wam, było pysznie, całą michę zjedliśmy. Uszy nam się trzęsły! A dodam, że to sukces, bo ja większości sałatek nie lubię z racji mojego wstrętu do warzyw i majonezu. A tu majonez był niepotrzebny, bo ryż wszystko fajnie skleił ;-) Ilości składników nie podaję, bo wiadomo: na oko.

Wychodzi więc na to, że jeden gar rosołu karmił nas przez trzy dni, a dodać muszę, że my lubimy jeść, dużo jeść, więc był to dla tego rosołu nie lada wyczyn. I było TANIO, a to teraz najważniejsze, bo kończenie przeze mnie studiów pochłania dużo pieniędzy (zdjęcia do dyplomu, opłata za dyplom, ciągłe drukowanie kolejnych wersji pracy, druk pracy ostatecznej, oprawienie pracy, rekrutacja na drugi stopień - MASAKRA, ile to wszystko kosztuje!).

Ściskam Was mocno i życzę Wam pysznych i tanich pomysłów na obiadki :D A jutro może pokażę moje pyszne, usmażone wczoraj racuszki!

Dobranoc :-)

poniedziałek, 15 lipca 2013

Dzień dobry!

Dziś, wyjątkowo, zaczęłam dzień kawą. Miałam ochotę na dobrą, ładną kawę, wyszła oczywiście nieperfekcyjnie, ale co wychodzi perfekcyjnie w poniedziałkowy poranek? ;-) Dobrego dnia, Kochane!


niedziela, 14 lipca 2013

7 dni w lipcu - woda + ulubione miejsce

Wczoraj nie udało mi się dodać zdjęcia na szósty dzień wyzwania - dodaję więc dziś moją wodę i bąbelki ze słomki :-)


A dziś zdjęcie na dzień siódmy - ulubione miejsce. Nie musiałam długo się zastanawiać. Moje ulubione miejsce to...



Pisałam Wam w dniu moich urodzin, że od Ukochanego dostałam taki prezent, że aż się popłakałam ze szczęścia. A wczoraj wyznałam, że wieczorem spełni się moje marzenie. I spełniło się, jestem taka szczęśliwa. Oto fotozagadka - myślę, że banalna - zgadnijcie, cóż to było za marzenie :-)



Dobrej niedzieli, kochane! :-)

sobota, 13 lipca 2013

Lift kartki - wyzwanie Scrapgangu


Hej!


Postanowiłam zrobić lift kartki Oliwiaen w ramach wyzwania Scrapgangu:



A to moja wersja:



Wykorzystałam między innymi papierki UHK Gallery z kolekcji Gaj Oliwny, ponadto zrobiłam wstążeczkę z woreczka z organzy, na kartce znalazły się również zasuszone przeze mnie płatki róż oraz jedna cała zasuszona główka róży :-)




Poza tym, pewnie widzicie, że co nieco się na blogu zmieniło: poszerzyłam go i dodałam nowy baner. Chciałabym być mistrzynią programów graficznych, by umieć zrobić coś ładnego, no ale trudno - mam to, co zrobić potrafię :P

Zdjęcie na wyzwanie Uli pojawi się później.

A dziś wieczorem spełni się moje marzenie!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...